środa, 22 listopada 2017
poniedziałek, 20 listopada 2017
sobota, 28 października 2017
Dotyk masaż shantala,lomi lomi nui
Dotyk potrafi uleczać.
Jak pokazać że kochamy, troszczymy się, że nam zależy.
nie używając słów?
Myślę, że dobry dotyk pełen ciepła i dobrych wibracji wystarczy by pokryć wszystkie potrzeby bycia kochanym i akceptowanym.
Nasz dotyk to o wiele więcej niż tylko masaż lub sposób komunikacji. To odbijanie stempla na innych,
pozostawianie i wchodzenie w czyjąś intymną przestrzeń, to stawianie się jednym.
Jestem Praktykiem masażu lomi lomi nui
hawajskiego masażu, a także nauczycielem masażu dziecięcego shantala.
Piszę to ponieważ pragnę się z wami podzielić jak ważne jest by już od pierwszych chwil zaznajomić nasze maleństwa z dotykiem miłości. Większość mam naturalnie zaczyna masować swoje dzieci bo to jest jeden ze sposób by z czułością powiedzieć jestem tu KOCHAM.
Niemowlęta świetnie rozumieją język dotyku niestety wchodząc w dorosłe życie zapominamy o nim.
Niemowlęta świetnie rozumieją język dotyku niestety wchodząc w dorosłe życie zapominamy o nim.
Stajemy się wstydliwi zdystansowani pełni opinii nieprawdziwych na swój temat itp.
Shantal dotyk miłości bo tego pragniemy dla naszych maluszków by czuły się kochane i zdrowe.
Następstwem tego są dzieci, młodzież a potem dorośli świadomi swoich ciał i energii którą sami w sobie mają otwarci na drugiego człowieka.
Oczywiście masaż shantala ma wiele innych dobrodziejstw które, stymulują rozwój dzieci pomagają z problemami kolek, zasypianiem...
Jest wiele badań dowodzących ze dobry dotyk potrafi "leczyć"
Ale co najważniejsze daje wzorce na przyszłość jakiego dotyku pragniemy.
Wiele ludzi z, którymi się spotkałam nie lubi swoich ciał nie akceptuje ich, krepuje się być nagim.
Jest to oczywiste ponieważ wchodzimy w czyjąś intymność.
Wiele ludzi z, którymi się spotkałam nie lubi swoich ciał nie akceptuje ich, krepuje się być nagim.
Jest to oczywiste ponieważ wchodzimy w czyjąś intymność.
Ale także zamyka to na to co dotyk może przynieść
czasami dobrze jest dać sobie tą przestrzeń na doświadczanie.
czasami dobrze jest dać sobie tą przestrzeń na doświadczanie.
Lomi i shantal dają tą przestrzeń i akceptacje na to co jest.
Ciało kumuluje emocje kontuzje złe dobre reakcje na różne rzeczy.
W masażu dzieje się tylko tyle ile sobie na to pozwolimy, bądź tyle na ile jesteśmy gotowi.
Stół do masażu dla mnie to świątynia tak jak nasze ciała kiedy stworzymy przestrzeń by wgłębić się i posłuchać co ma nam do opowiedzenia.
Na chwile dać odpocząć wiecznie goniącemu umysłowi.
Może nas to odmienić na zawsze.
Stół do masażu dla mnie to świątynia tak jak nasze ciała kiedy stworzymy przestrzeń by wgłębić się i posłuchać co ma nam do opowiedzenia.
Na chwile dać odpocząć wiecznie goniącemu umysłowi.
Może nas to odmienić na zawsze.
Kiedy nas boli głowa automatycznie się dotykamy lekko masując, najczęściej to działa
Mamy ogromna moc w sobie.
Myślę a nawet jestem przekonana, że zaczynając od najmłodszych lat dajemy dzieciom wybór co mogą mieć i czego oczekiwać jako dorośli,
Nie mówię że będą pozbawieni napięć, ale może będą bardziej świadomi, empatyczni i otwarci na to co nieznane.
Nasze ciała mają mądrość której do tej pory nie jesteśmy w stanie zrozumieć.
Nasze ciała mają mądrość której do tej pory nie jesteśmy w stanie zrozumieć.
Fajnie by było aby każda rodzina wyrastała w domach gdzie masaż nie jest niczym obcym a także
przekazywała to swoim bliskim dalej.
środa, 18 października 2017
rodzicielstwo bliskości
Kangurowanie
moda czy potrzeba bliskości.
Od kiedy narodził, się pomysł zostania mamą w mojej głowie od razu pojawił się obraz z przed wielu lat kiedy byłam nastolatką i zobaczyłam kobietę tak właśnie noszącą swoje dziecko i od tej samej chwili wiedziałam, że ja też tak będę robiła.
W tedy było to całkiem niespotykane a wręcz obrzucane spojrzeniami i opiniami.
Ale od tamtej historii wiele się zmieniło na lepsze ;-)
Dla mnie to jedyny sposób na to by naszym pociechom było lepiej. By przedłużyć,poczucie bycia blisko mamy tam gdzie bije serce gdzie jest pokarm jest ciasno i ciepło, bo to znają.
Nie jestem żadnym ekspertem od noszenia chusty ale wiem, że dla naszej córki jest to najcudowniejszy sposób od pierwszych chwil narodzin.
Zaczęliśmy od razu, po kilku dniach a po tygodniu oswajania się z nową sytuacja wyruszyliśmy na spacer.
Jak maluszki są po porodzie to zazwyczaj śpią w chuście wtulone w nas :-) a my przy tej okazji mamy wolne ręce i pewność,że wszystko jest dobrze z naszymi cudownościami.
I w pewnym sensie jest to przedłużenie ciąży.
Wiele jest teraz publikacji na ten temat jakie dobroczynne skutki ma kangurowanie wiec nie będę o nich pisać tylko te, które sama zaobserwowałam.
Przede wszystkim budowanie więzi miedzy ojcami i dziećmi wiadomo że kobietą w tej kwestii przychodzi to naturalnie ale ojcowie muszą na to zapracować jednym ze sposobów jest chustonoszenie oraz masowanie cudownym
masażem shantala o tym za niedługo.
Oczywiście z takimi maluszkami w domu to skóra do skóry
Myślę, że to także wpływa na nas pozytywnie na to, że radzimy sobie ze wszystkim z opieką i ogarnięciem wszystkiego dookoła nie tracąc przy tym swojej pewności siebie.
Zaobserwowałam też, że pomaga w puszczaniu wiatrów przez naszych maluchów masowane ciało do ciała wiec same pozytywy. Nie wiem jak to, się sprawdza przy kolkach bo nasza córka ich nie miała ale dla rodziców jest prościej w tuleniu i trzymaniu w tych trudnych chwilach cały czas na rekach dłużej :-)
Dla wszystkich martwiących się o swój kręgosłup takie maluchy niemowlaki to sama przyjemności nosić później jest trochę inaczej ale też dobrze, ważne aby skontaktować się z doradca chustonoszenia lub zasięgnąć porady przyjaciół, którzy już mają to za sobą aby poradzić się czy wszystko jest dobrze dociągnięte,
by było zdrowo dla waszych pleców i maluchów.
Następny krok można przenieść się do nosideł kiedy dzieci są już bardzo ciężkie
Biję na alarm rodziców noszących dzieci przodem do świata gdzie nóżki dyndają i nie maja żadnego wsparcia pod kolanami aż gęsia skórka mnie oblewa co się dzieje z panewka biodra i kręgosłupem, który u niemowlaków jest naturalnie zaokrąglony ale to zostawiam fizioterapeutą. Tak nie robimy!
Nosimy nasza córeczkę już 7 miesiąc i zaobserwowałam, że jest spokojna i bardzo zainteresowana tym co ją otacza dookoła bez wrzasków i marudzenia tylko obserwowanie z zaciekawieniem :-) potwierdzamy wiec co piszą mądre książki dzieci są spokojniejsze więcej widzą z tej samej perspektywy co rodzice, przez co szybciej się uczą,
a z czasem zaczną po swojemu eksplorować świat.
Wszędzie można się przemieszczać zwiedzać itp ;-)
Z chusta można z przodu z boku i do tyłu jest tego różnorodność zachęcam wszystkich chociaż do spróbowania i wyrobienia sobie własnej opinii.
W byciu rodzicem jest tyle dróg i każda jest dobra.
Wiec jeśli to tylko moda kieruje młodymi rodzicami to najwżniejsze, że powieksze się krąg nowego przyszłego społeczeństwa.
''Dziecko jest pergaminem szczelnie zapisanym drobnymi hieroglifami, których część tylko zdołasz odczytać, a niektóre potrafisz wytrzeć lub tylko zakreślić i własną zapełnisz treścią'' Janusz Korczak
Dobre książki:
księga rodzicielstwa bliskości
dobrze nosić
w głębi kontinuum
piątek, 6 października 2017
joga
Joga kreatywna i moc pyszności
BANOFFEE
Tak na początku małe wprowadzenie czemu taki tytuł.
Moja droga do wnętrza samej siebie cały czas trwa po drodze spotykam niesamowitych ludzi którzy są dla mnie inspiracją i nauką samej siebie.
Różnorodności jaką nas obdarowuje piękny świat jest nieograniczona jak nasza kreatywność.
Miałam przyjemność spędzić piękne chwile z pięknymi ludźmi na warsztatach
Marty Małgorzaty Miguły kliknij na link
Istoty o wielkim sercu pełnym entuzjazmu i energii jeśli będziecie mieli okazje spędzić z Martą choć trochę chwil polecam.
I tak po długim intensywnym pełnym niesamowitych skarbów dniu
ze wspaniałymi ludzmi poszliśmy na równie wspaniałe jedzenie
w Łodzi do restauracji zielona.
Tam spróbowaliśmy pysznego deseru banoffee i nie tylko.
Tak narodził się pomysł żeby zabrać ten smak ze sobą i oto jest w innej wersji po mojemu.
Vege Raw banoffee
przepis:
spód
250g. orzechów laskowych
2 łyżki raw kakao
5 sztuk namoczonych daktyli
1 łyżka miodu może być syrop klonowy albo tylko daktyle wtedy więcej ich dodać ale nie tak żeby powstało ciasto tylko lepiej by było kruche i lekko się lepiło.
Wszystko w robocie kuchennym mielimy.
Ja użyłam foremki na tartę ale możecie zrobić w szklankach
(jak macie więcej gości) My tak właśnie dostaliśmy w zielonej
Toffi polewa
Namoczone na 3h daktyle w wodzie
wyciągamy z wody i jeśli jest taka potrzeba dolewamy trochę wody w których się moczyły.
mielimy na jednolitą masę gęstość jak budyń.
Bitą śmietana
2 puszki mleka kokosowego na noc wkładamy do lodówki
po tym czasie ściągamy tylko górną cześć czyli śmietanę wodę odlewamy możemy wykorzystać
np. do kaszy jaglanej z owocami :-)
śmietanę ubijamy trzepaczką na końcu lekko dosładzamy miód,klonowy lub puder z ksylolitu czyli zmielony cukier.
na chwilkę odkładamy do lodówki aby się schłodziła.
Ja zrobiłam w foremce na tartę
więc smarujemy foremkę olejem kokosowym wykładam spód i ugniatam dobrze.
Na to pokrojony w plastry banan, przykrywamy go warstwą toffi,
i wykładamy bitą śmietaną.
Na wierzch poprószyłam wszystko kakao.
w szklankach nie ubijamy i warstw można zrobić więcej :-)
Smacznego !!!
Jeszcze raz bardzo chciałabym podziękować całej grupie za cudownie spędzone chwile i cenne porady, nauki
do zobaczenia w świecie.
NAMASTE
wtorek, 7 marca 2017
Coś na ząb
czyli
tort warzywny bez glutenu.
Było by nie poprawnie nie dodać czegoś pysznego, a zarazem bogatego w białko i warzywa.
Nasza dieta teraz składa się z wysoko skomponowanych białkowych potraw i dużej ilości soków świeżo wyciśniętych plus różnych surowych sałatek.
W końcu mamy pasażera z nam, który potrzebuje wszystko co najlepsze.
Potrzebujemy
Na początek zrobimy naleśniki to będzie nasza baza do torta potrzebujemy ich około 6 sztuk
2 szklanki filtrowanej lub przegotowanej zimnej wody
ja robię to na oko wiec do wody dosypuje mąkę gryczaną niepaloną, aż uzyskam konsystencję naleśnikową nie za gęstą.
do tego dodajemy:
1 łyżeczka kurkumy
1łyżeczka suszonej bazyli
0,5 łyżeczki soli lub więcej.
smażymy krótko tylko do momentu stałej konsystencji.
Farsze
1
1 szkl. soczewicy moczymy na noc i dobrze płukamy przed gotowaniem.
Gotujemy i jeszcze raz płukamy na sitku.
1 cebula podsmażamy na patelni
2 duże marchewki starte na grubych oczkach dodajemy do cebuli można dodać troszkę wody by zmiękła.
Jak wszystko jest miękkie dodajemy soczewice i przecier pomidorowy doprawiamy solom nie za dużo.
2
2 duże pory podsmażamy do tego bakłażan nie duży, kroimy w kostkę średniej wielkości i dusimy można dodać trochę wody przykryć aż zmięknie doprawiamy lekko
3
brokuł mały lub pół dużego gotujemy na parze
śmietanka sojowa gotujemy na małym ogniu dodajemy płatki drożdżowe 4 łyżki
2 ząbki czosnku wyciśniętego dodajemy do śmietanki,
1 do 2 łyżek mąki kukurydzianej do zagęszczenia, mieszamy,
aż lekko zgęstnieje.
brokuł kroimy drobno i dodajemy do sosu doprawiamy lekko .
DO DZIEŁA
Kiedy wszystko przygotowane warstwami układamy farsze
do foremki żaroodpornej ja miała do tary.
Spód naleśnik na to farsz z pomidorów, naleśnik na to farsz z bakłażanem, naleśnik następnie sos brokułowy i od nowa
mi zostało trochę farszu z bakłażana wiec ostatnia warstwa sos brokułowy zmieszałam z resztą i na to ostatni naleśnik.
można obsypać jeszcze na górę płatkami drożdżowymi.
i zapiekamy w piekarniku ale tylko do podgrzania żeby nie był za suchy.
Smacznego :-)
1
1 szkl. soczewicy moczymy na noc i dobrze płukamy przed gotowaniem.
Gotujemy i jeszcze raz płukamy na sitku.
1 cebula podsmażamy na patelni
2 duże marchewki starte na grubych oczkach dodajemy do cebuli można dodać troszkę wody by zmiękła.
Jak wszystko jest miękkie dodajemy soczewice i przecier pomidorowy doprawiamy solom nie za dużo.
2
2 duże pory podsmażamy do tego bakłażan nie duży, kroimy w kostkę średniej wielkości i dusimy można dodać trochę wody przykryć aż zmięknie doprawiamy lekko
3
brokuł mały lub pół dużego gotujemy na parze
śmietanka sojowa gotujemy na małym ogniu dodajemy płatki drożdżowe 4 łyżki
2 ząbki czosnku wyciśniętego dodajemy do śmietanki,
1 do 2 łyżek mąki kukurydzianej do zagęszczenia, mieszamy,
aż lekko zgęstnieje.
brokuł kroimy drobno i dodajemy do sosu doprawiamy lekko .
DO DZIEŁA
Kiedy wszystko przygotowane warstwami układamy farsze
do foremki żaroodpornej ja miała do tary.
Spód naleśnik na to farsz z pomidorów, naleśnik na to farsz z bakłażanem, naleśnik następnie sos brokułowy i od nowa
mi zostało trochę farszu z bakłażana wiec ostatnia warstwa sos brokułowy zmieszałam z resztą i na to ostatni naleśnik.
można obsypać jeszcze na górę płatkami drożdżowymi.
i zapiekamy w piekarniku ale tylko do podgrzania żeby nie był za suchy.
Smacznego :-)
piątek, 3 marca 2017
UPŁYNEŁO SPORO CZASU OD OSTATNIEGO BLOGOWANIA
W naszym życiu wiele zmian od czego by tu zacząć?
Najważniejsze !
Już za niedługo zostaniemy rodzicami i poznamy naszą perłę co nas cieszy i napełnia nasze serca radością. Nasze maleństwo jest 100% wegańskim dzieckiem całą ciążę czujemy się bardzo dobrze pełne energii i witalności. (o tym osobny post)
Były też wzloty i upadki ponieważ pierwszą ciąże straciliśmy i był to ciężki okres dla nas. Stąd też ta spora przerwa w pisaniu, potrzebowałam czasu aby wszystko sobie poukładać,
Chciała bym "powiedzieć" też wszystkim co przechodzą przez ciężkie sytuację, że w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny, i choć ciężko, na samym początku zrozumieć nam powody dla, którego życie wystawia nas na takie próby to próbujmy nie walczyć z tym a starajmy się znaleźć głębszy sens w tym co nazywamy życiem.
Rozwijajmy naszą świadomość głębiej poszukując odpowiedzi w sobie a nie na zewnątrz.
Ciąża to piękny okres poznawania swojego ciała i akceptacji na przychodzące zmiany w ciele i nastroju. Ten czas był jeszcze bardziej intensywnym czasem niż kiedykolwiek. Na samym początku ciąży zdecydowaliśmy się na podróż na cały miesiąc do pięknej Portugalii na zapoznanie się z kulturą i terenem z myślą o przeprowadzce, wybraliśmy trochę inną formę czyli minimum kosztów jako wolontariusze a żeby się jeszcze poduczyć czegoś nowego. Wybraliśmy centrum odnowy z naturalnym budownictwem, ogrodnictwem i terapiami brzmi cudnie dla nas.
W internecie jest wiele stron gdzie można znaleźć takie wyjazdy z poznawaniem nowych technik, spaniem jedzeniem w zamian za 3 do 5 godz dziennie pracy.
Wszystko brzmi jak bajka kiedy nas odebrano i już zapoznaliśmy się z tym miejscem bardzo mało pokrywało się z tym co było w opisie, wiec w wielkim skrócie powiem, że następnego ranka już nas tam nie było może gdybym nie była z maleństwem dali byśmy radę kto wie jak już wspominałam jest coś więcej dla nas przygotowane i musimy uważać o co prosimy.
Portugalia jest piękna my wybraliśmy dolną część region Algarve w mieście Lagos bardzo turystyczne miejsce.
Nie byliśmy przygotowani na wydawanie pieniędzy w tak drogim miejscu wiec mieliśmy nie lada wyzwanie co robimy, nie tracąc przy tym optymizmu.
Wiec kiedy tylko otworzyły się restauracje i kafejki wybraliśmy jedną aby mieć dostęp do internetu spędziliśmy prawie 3 godz szukając czego kolwiek, ale w tym rejonie lato a był to koniec lipca to najbardziej odwiedzany termin.
Pomału łapał nas pochmurny nastrój choć na dworze było bajecznie. Zamartwianie może w jednej chwili zmienić piękne w brzydkie i martwe.
Miejsce. które wybraliśmy na poszukiwania to restauracja z hostelem o nazwie Camone (na końcu umieszczę linka)
Wypiliśmy parę soków świeżo wyciśniętych z pomarańczy, i postanowiliśmy w desperacji zapytać kelnera, który był tak miły czuć było jego serce na dłoni.
W końcu mieszka tu i pewnie może coś polecić. Nie wspomniałam że w desperacja skróciliśmy wyjazd i przebukowaliśmy bilety na trochę krócej.
I historia się zaczyna.
Nasz wspaniały kelner na imię miał Luka poszedł gdzieś a po chwili usiadła na przeciw nas piękna kobieta w czepku kuchennym pytając o naszą historię skrupulatnie opowiedzieliśmy wszystko wysłuchała nas i zaproponowała wyjście
Jak się okazało ona z mężem tam pracowali i byli właścicielami hostelu i restauracji wiec postanowili nam pomóc zaproponowali 3 godz pracy mąż na zmywaku a ja przy praniu i prasowaniu w zamian za spanie i korzystanie z hostelowej kuchni, była to najbardziej cudowna wiadomość i tak wylądowaliśmy w samym centrum Lagos z cudownymi ludźmi którzy stali się jak nasza rodzina. Praca była przyjemnością a reszta dnia cudownymi wakacjami. Ostatecznie ja nie pracowałam tylko masowałam klientów hostelu ponieważ kiedy się dowiedzieli o moich umiejętnościach zamówili mi łóżko do masażu. Było pięknie na dachu kamienicy masowałam w pięknych słonecznych promieniach przy cudownej hawajskiej muzyce z przyjemnością zarabiając jeszcze przy tym pieniądze.
Jak już pisałam to na nas już czekało tak właśnie miało się wydarzyć. Spotkać dobrych ludzi i poznać ich kulturę ponieważ otworzyli przed nami swoje serca. Nauczyliśmy się ponownie wierzyć w ludzi i zabraliśmy ze sobą piękne relacje.
I nie obyło się bez ponownego przebukowania biletu na prośbę naszych wspaniałych przyjaciół.
Jedno trzeba powiedzieć Portugalia jest piękna ale nie za sprawa pięknych widoków ciepłego klimatu i przejrzystej wody a za sprawą cudownych otwartych ludzi którzy nie mając wiele zawsze potrafią podzielić się choć by szczerym uśmiechem.
Dawno zapomniana kultura polsko słowiańska.
Po powrocie pełni entuzjazmu i już z widocznym brzuszkiem postanowiliśmy podjąć nauczanie w szkole dla nauczycieli jogi aby w przyszłości nimi zostać, trwać ma rok czasu wiec trzeba było ustalić z wykładowcami czy nie będzie im przeszkadzał mój stan a następnie przychodzenie z maleństwem na zajęci. To cudowni otwarci ludzie od razu się zgodzili wiec całą ciąże było dużo asan medytacji i oddychania. To zawsze było moje marzenie poznać jeszcze więcej jogi w sobie.
O praktykach więcej w innym poście.
W miedzy czasie ponownie spotkałam się z moją nauczycielką z Hawaii na kolejnych warsztatach masażu lomi lomi nui a raczej ja nazywam go dotykiem miłości i drogą do swojego serca i głębszego poznania siebie.
Grupa była cudowna i wszyscy zajmowali się nami z największą miłością i szacunkiem dziękuje naszej już wielkiej rodzinie lomisi.
Teraz kiedy to piszę muszę przyznać był to czas intensywny również w pracy bo postanowiłam pracować do 9 miesiąca i zostawiłam sobie kilka tygodni na zwolnienie, kontemplację bo teraz czas zwolnić.
To tyle na dzisiaj pozdrawiam Was wszystkich.
Link do hostelu ceny mają bardzo przystępne do tego wliczone jest śniadanie pokoje czyste i zadbane godne polecenia pokoje wielo osobowe.
KLIKNIJ DO HOSTELU
Chciała bym "powiedzieć" też wszystkim co przechodzą przez ciężkie sytuację, że w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny, i choć ciężko, na samym początku zrozumieć nam powody dla, którego życie wystawia nas na takie próby to próbujmy nie walczyć z tym a starajmy się znaleźć głębszy sens w tym co nazywamy życiem.
Rozwijajmy naszą świadomość głębiej poszukując odpowiedzi w sobie a nie na zewnątrz.
Ciąża to piękny okres poznawania swojego ciała i akceptacji na przychodzące zmiany w ciele i nastroju. Ten czas był jeszcze bardziej intensywnym czasem niż kiedykolwiek. Na samym początku ciąży zdecydowaliśmy się na podróż na cały miesiąc do pięknej Portugalii na zapoznanie się z kulturą i terenem z myślą o przeprowadzce, wybraliśmy trochę inną formę czyli minimum kosztów jako wolontariusze a żeby się jeszcze poduczyć czegoś nowego. Wybraliśmy centrum odnowy z naturalnym budownictwem, ogrodnictwem i terapiami brzmi cudnie dla nas.
W internecie jest wiele stron gdzie można znaleźć takie wyjazdy z poznawaniem nowych technik, spaniem jedzeniem w zamian za 3 do 5 godz dziennie pracy.
Wszystko brzmi jak bajka kiedy nas odebrano i już zapoznaliśmy się z tym miejscem bardzo mało pokrywało się z tym co było w opisie, wiec w wielkim skrócie powiem, że następnego ranka już nas tam nie było może gdybym nie była z maleństwem dali byśmy radę kto wie jak już wspominałam jest coś więcej dla nas przygotowane i musimy uważać o co prosimy.
Portugalia jest piękna my wybraliśmy dolną część region Algarve w mieście Lagos bardzo turystyczne miejsce.
Nie byliśmy przygotowani na wydawanie pieniędzy w tak drogim miejscu wiec mieliśmy nie lada wyzwanie co robimy, nie tracąc przy tym optymizmu.
Wiec kiedy tylko otworzyły się restauracje i kafejki wybraliśmy jedną aby mieć dostęp do internetu spędziliśmy prawie 3 godz szukając czego kolwiek, ale w tym rejonie lato a był to koniec lipca to najbardziej odwiedzany termin.
Pomału łapał nas pochmurny nastrój choć na dworze było bajecznie. Zamartwianie może w jednej chwili zmienić piękne w brzydkie i martwe.
Miejsce. które wybraliśmy na poszukiwania to restauracja z hostelem o nazwie Camone (na końcu umieszczę linka)
Wypiliśmy parę soków świeżo wyciśniętych z pomarańczy, i postanowiliśmy w desperacji zapytać kelnera, który był tak miły czuć było jego serce na dłoni.
W końcu mieszka tu i pewnie może coś polecić. Nie wspomniałam że w desperacja skróciliśmy wyjazd i przebukowaliśmy bilety na trochę krócej.
I historia się zaczyna.
Nasz wspaniały kelner na imię miał Luka poszedł gdzieś a po chwili usiadła na przeciw nas piękna kobieta w czepku kuchennym pytając o naszą historię skrupulatnie opowiedzieliśmy wszystko wysłuchała nas i zaproponowała wyjście
Jak się okazało ona z mężem tam pracowali i byli właścicielami hostelu i restauracji wiec postanowili nam pomóc zaproponowali 3 godz pracy mąż na zmywaku a ja przy praniu i prasowaniu w zamian za spanie i korzystanie z hostelowej kuchni, była to najbardziej cudowna wiadomość i tak wylądowaliśmy w samym centrum Lagos z cudownymi ludźmi którzy stali się jak nasza rodzina. Praca była przyjemnością a reszta dnia cudownymi wakacjami. Ostatecznie ja nie pracowałam tylko masowałam klientów hostelu ponieważ kiedy się dowiedzieli o moich umiejętnościach zamówili mi łóżko do masażu. Było pięknie na dachu kamienicy masowałam w pięknych słonecznych promieniach przy cudownej hawajskiej muzyce z przyjemnością zarabiając jeszcze przy tym pieniądze.
Jak już pisałam to na nas już czekało tak właśnie miało się wydarzyć. Spotkać dobrych ludzi i poznać ich kulturę ponieważ otworzyli przed nami swoje serca. Nauczyliśmy się ponownie wierzyć w ludzi i zabraliśmy ze sobą piękne relacje.
I nie obyło się bez ponownego przebukowania biletu na prośbę naszych wspaniałych przyjaciół.
Jedno trzeba powiedzieć Portugalia jest piękna ale nie za sprawa pięknych widoków ciepłego klimatu i przejrzystej wody a za sprawą cudownych otwartych ludzi którzy nie mając wiele zawsze potrafią podzielić się choć by szczerym uśmiechem.
Dawno zapomniana kultura polsko słowiańska.
Po powrocie pełni entuzjazmu i już z widocznym brzuszkiem postanowiliśmy podjąć nauczanie w szkole dla nauczycieli jogi aby w przyszłości nimi zostać, trwać ma rok czasu wiec trzeba było ustalić z wykładowcami czy nie będzie im przeszkadzał mój stan a następnie przychodzenie z maleństwem na zajęci. To cudowni otwarci ludzie od razu się zgodzili wiec całą ciąże było dużo asan medytacji i oddychania. To zawsze było moje marzenie poznać jeszcze więcej jogi w sobie.
O praktykach więcej w innym poście.
W miedzy czasie ponownie spotkałam się z moją nauczycielką z Hawaii na kolejnych warsztatach masażu lomi lomi nui a raczej ja nazywam go dotykiem miłości i drogą do swojego serca i głębszego poznania siebie.
Grupa była cudowna i wszyscy zajmowali się nami z największą miłością i szacunkiem dziękuje naszej już wielkiej rodzinie lomisi.
Teraz kiedy to piszę muszę przyznać był to czas intensywny również w pracy bo postanowiłam pracować do 9 miesiąca i zostawiłam sobie kilka tygodni na zwolnienie, kontemplację bo teraz czas zwolnić.
To tyle na dzisiaj pozdrawiam Was wszystkich.
Link do hostelu ceny mają bardzo przystępne do tego wliczone jest śniadanie pokoje czyste i zadbane godne polecenia pokoje wielo osobowe.
KLIKNIJ DO HOSTELU
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















